Była zwykła.
Niczym się nie wyróżniała.
Niczym nie zasłużyła na życie.
Niczym nie zasłużyła na Jego opiekę.
Nie zasłużyła na to co od Niego dostała.
Ale On był i nie zamierzał złamać obietnicy, którą jej złożył.
- Panienko - usłyszałam
Niechętnie podniosłam wzrok na mężczyznę o siwych włosach.
- Pan Swanson czeka - powiedział gdy złapał kontakt wzrokowy z moim ciałem
Biorąc głęboki wdech wstałam z obitego sztuczną skórą krzesła i podnosząc wcześniej torbę z moimi rzeczami ruszyłam do głównego holu.
Pokonując ostatnie trzy kamienne stopnie stanęłam w miejscu czekając na dyrektora placówki, w której znajdowałam się od prawie trzech tygodni. Nie podnosząc wzroku z podłogi czekałam, aż dyrektor dołączy do mnie i odprowadzi po ostatnich metrach tej placówki .
- Panienka Caroline jest gotowa do drogi. - powiedział do mężczyzny, który zaraz miał mnie stąd zabrać na zawsze.
Nie byłam gotowa! Nie byłam gotowa na nic co związane z całym tym syfem. Nie mogłam. Nie potrafiłam. Za wcześnie...
- Cześć Caro. - usłyszałam
Niepewnie podniosłam wzrok napotykając Jego uważne oczy skanujące moje wychudzone ciało.
Jedyne co mógł dostrzec to ogromne wory pod oczami powstałe na skutek nie przespanej nocy.
Kiedy zdał sobie sprawę, że nie odpowiem na Jego powitanie przejął moją torbę, w której na chwilę obecną znajdował się mój dobytek.
- Dziękujemy panu.
Żegnając się z dyrektorem placówki ruszyliśmy ku wyjściu. Od zawsze zastanawiałam się co dyrektorzy takich placówek jak ta robią na swoich stanowiskach. Dopiero teraz byłam w stanie to zauważyć. Faktem jest to, że nie robią nic, wartego pensji jaką otrzymują. Tak jakby dostawali pieniądze tylko za uśmiechanie się, podpisywanie dokumentów i odprowadzanie dzieciaków do drzwi i pomachaniu im na drogę, ale prawdą było również to, że pasowała do niego ta posada bardziej niż do kogoś innego.
Trzymał mi drzwi czekając, aż wyjdę pierwsza z smutnego budynku, w którym przebywałam zdecydowanie za długo. Niepewnie przeszłam przez szklane drzwi i wiedziałam, że moje życie pisze właśnie kolejny rozdział książki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz